DON’T LET ME GO
-Nie boisz się? – zapytała mnie rysując kciukiem kółeczka na
wierzchu mojej dłoni.
-Czego?
-Tego, co przyniesie nam los.
-Nie. Pokonamy wszelkie trudności, dopóki jesteśmy razem. –
odpowiedziałem pewnie, zaciskając swoją dłoń na jej drobniutkiej dłoni. Rose
uśmiechnęła się do mnie.
-A gdyby los spłatał nam figla i postanowił nas rozdzielić?
– zapytała postanawiając się upewnić.
-Odszukałbym Cię nawet na drugim końcu świata. Kocham Cię,
Rose. – Pocałowałem dłoń ukochanej, po chwili słysząc jej cichy szloch. – Rose,
dlaczego płaczesz? Powiedziałem coś nie tak?
-Czy powiedziałeś coś nie tak? – Zaśmiała się gorzko. -
Nigdy nie słyszałam piękniejszego wyznania, Rick.
-A więc o co chodzi?
-Nie jestem Ciebie warta, Rick.
-Rose..
-Kocham Cię. – wyszeptała. - Jednak, niczego tak naprawdę
nie mogę Ci obiecać. Nie chcę byś przeze
mnie cierpiał.
-Niczego od Ciebie nie oczekuję, Rose. Pragnę jedynie Twojej
miłości. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
-Niczego nie rozumiesz? Nie mogę obiecać Ci, że gdy obudzisz
się rano ja wciąż będę obok Ciebie. Żyję jak samotny dmuchawiec na środku łąki.
Jestem podatna nawet na najlżejszy wiatr. Powoli gubię cząstki siebie, by w
końcu całkowicie zniknąć.
-Kocham Cię Rose. Jeżeli mam wybrać pomiędzy jednym dniem
spędzonym z Tobą, a odejściem.. wybieram ten jeden dzień.
-Nigdy nie sądziłam, że największą bronią i zgubą człowieka
może być miłość. – Podniosła się kierując w stronę drzwi. Wstałem podążając za
nią.
- Co mam zrobić, Rose?
-Po prostu nie pozwól mi odejść, Rick.
Kolejny piękny tekst, tym razem z bohaterami, których chyba nie kojarzę (to w sumie nie ma znaczenia). Mówiąc szczerze: jak dla mnie wciąż za krótkie. Wiem, wiem, miało być krótko, ale ja jednak wolę wczytywać się w Twoje dłuższe teksty, co oczywiście nie znaczy, że te Ci nie wychodzą, bo wychodzą i to cholernie dobrze. Najbardziej podoba mi się porównanie siebie do dmuchawca. Jakieś sentymenty mnie chyba chwyciły za serce - w każdym razie podoba mi się. Bardzo.
OdpowiedzUsuń