Chciałabym zadedykować to wszystkim tym, którzy stracili w swoim życiu kogoś bliskiego, a przede wszystkim dzieciom osieroconym.
STAY
WITH ME.
Kiedy byłam małą dziewczynką Tata
często powtarzał mi jak bardzo mnie kocha. Sadzał mnie wtedy sobie na kolanach,
ręką roztrzepywał moje nigdy nie ułożone włosy i zaśmiewał się do łez nazywając
mnie swoim małym roztrzepańcem.
Jako dziewczynka uważałam go za
ideał męża, a on nazywał mnie swoim oczkiem w głowie. Wiem, że robił wszystko
by nigdy niczego mi nie zabrakło. Wiem, że poradził sobie z wieloma przeciwnościami
losu, szkoda, że nie ze wszystkimi.
Zawsze mogłam na niego liczyć, był
przy mnie wtedy, gdy tego najbardziej potrzebowałam. Karmił ze mną łabędzie,
karcąco kiwał palcem, gdy coś przeskrobałam i opatrywał moje posiniaczone
kolana, kiedy jako chłopczyca po raz kolejny raniłam je sobie wspinając się na
drzewa.
Był dla mnie super bohaterem
osłaniającym swój skarb własnym ramieniem, supermanem chroniącym przed złem
całego świata. Jego ręce nigdy nie wydawały mi się być zmęczone trudami dnia
codziennego. Jego uśmiech dodawał mi
energii na cały dzień, a jego klatka piersiowa była niczym kevlar, którego nie
da się przeszyć kulą.
Teraz, gdy stoję przed Twoim
grobem, Tato, uświadamiam sobie jak bardzo za Tobą tęsknie. Łzy zalewają mi
twarz jeszcze bardziej, gdy zdaję sobie sprawę, że wspomnienia, które spisałam
są jedynie wytworem mojej wyobraźni, bo jedyne, co tak naprawdę pamiętam to
Twoje zimne dłonie i zamknięte oczy, gdy leżałeś w ciemnej trumnie. Głos
dziadka, który przemówił do mnie kilkanaście lat temu przeszywa moje myśli do
dnia dzisiejszego – Pożegnaj się z Tatą. – słyszę.
Wiesz, Tato, jestem zła na los,
że pozwolił Ci odejść tak wcześnie. Jestem smutna i rozżalona, że nie dano nam
spędzić ze sobą więcej niż 6 lat, i że nie dano nam się lepiej poznać.
Żałuję,
że Cię nie pamiętam, Tato.
***
Napisałam to już jakiś czas temu i choć nie byłam pewna, czy tak naprawdę chcę to opublikować, po jakimś czasie stwierdziłam, że ten tekst pojawi się na blogu i to właśnie dziś, pierwszego listopada, w święto zmarłych.
Mimo tego, że nie jest to jakieś szczególnie dobre "dzieło" to postanowiłam nic w tych kilku zdaniach nie zmieniać. Dlaczego? Z jednego prostego powodu - tekst przepełniony jest moimi emocjami. Publikując to tu, nie oczekuję litości. Chciałabym jedynie by każdy z nas, choć na chwilę przystanął i zastanowił się nad tym jakie piękne, bezcenne i kruche jest nasze życie.
ŻYJMY PEŁNĄ PIERSIĄ, NIE ŻAŁUJMY NICZEGO, UŚMIECHAJMY SIĘ, KOCHAJMY, DOCENIAJMY, BĄDŹMY SZCZĘŚLIWI.
Pojawiły mi się łzy w oczach, smutne i piękne. Nie bardzo wiem co napisać, bo to strasznie osobiste. Powiem tak odmówiłam modliwę w intencji twojego ojca, może to brzmi nie na miejscu na bloggerze, aczkolwiek wydaje mi się odpowiednie.
OdpowiedzUsuńCel krótkiego zastanowienie się nad wszystkim jak najbardziej tym tekstem osiągnęłaś
Pozdrawiam gorąco
Syntia
Bardzo poruszające. Nie miałam na szczęście takiej sytuacji, jednak wiele razy myślę, jakby to było, gdyby mojego taty zabrakło. I już dzisiaj wiem, że nie jestem wstanie sobie z tym poradzić i nigdy nie będę w stanie. Cieszę się z każdego dnia spędzonego z nim, jestem wdzięczna jak wiele dla mnie robi. Dziękuję, że poruszyłaś taki temat, a nie inny.
OdpowiedzUsuńZou.
Poruszające, przepełnione emocjami, a przede wszystkim bardzo intymne i osobiste. Kilkanaście zdań, ale wzbudza różnorakie uczucia, a chyba o to chodzi. Piękne, mocne, krótkie, ale pełne ważnej treści. No idealne w swojej formie.
OdpowiedzUsuń